Hollistermaastricht

“Między Ivesem a Crumbem” przedwczoraj, w sobotę miałem okazję posłuchać (i obejrzeć) wspaniałe wykonanie Czarnych Aniołów. Trzynaście obrazów z Krainy Ciemności. Przedstawiał to znajdujący się w fantastycznej formie mój ulubiony kwartet – czyli Kwartet Śląski.
Dzieło jest wykonywane nieczęsto, ostatnio słyszałem je jakieś 35 lat temu – chyba w wykonaniu kwartetu Wilanowskiego (albo już Wilanów)
Oprócz klasycznego kwartetowego instrumentarium są jeszcze grzechotki, gongi (nie tylko uderzane lecz pocierane smyczkiem) no i sławne kieliszki – imitujące brzmienie glassharmoniki. I cytaty – z Schuberta, Messiaena, z wczesnośredniowiecznej sekwencji Dies Irae z jej wspaniałą organumpodobną harmonią. I ten owadzi początek i zakończenie prowokujący myśli o tym, co po naszym świecie zostanie ..Też w tej dyskusji uczestniczyłem. Actus Humanus w tym roku ominął, a to jedna z nielicznych okazji do posłuchania w Trójmieście dobrej muzyki. Poczytałem tylko, co PK pisała, i jeszcze bardziej zrobiło się zal. Wczoraj skończony remont w mieszkaniu, można znów zacząć żyć. Ale różnych zaległości co niemiara. Tymczasem wpadłem na chwilę złożyć życzenia wszystkim, którzy mnie jeszcze pamiętają, jak również tym, którzy nie pamiętają. Pani Kierowniczce i wszystkim Frędzelkom Pięknego Dywanu nieustającej radości i pięknej muzyki w 2015 roku, a w najbliższych dniach Wesołych Świąt Bożego Narodzenia lub Chanukowego Światła, a także po prostu spokoju i rodzinnej atmosfery dla tych, którzy niczego szczególnego nie obchodzą, a jednak świętują.  Czy w polskim tekście naturalniejszy jest Sokolov, czy Sokołow – to już kwestia gustu* i wyczucia. Jeśli nawet transkrypcje nazwisk ukraińskich wydają się nam obecnie trochę dziwne, nienaturalne (choćby Wałentyna Łysycia, czyli Valentina Lisitsa), to zapewne dlatego, że przez dziesięciolecia transkrybowania z rosyjskiego nie zdołaliśmy się z nimi oswoić; trzeba się będzie przyzwyczaić…
W pierwszej części dano młodzieńczy kwartet Ivesa (z 1896 roku, z wyraźnymi jego próbami odejścia od klasycznej harmonii i rytmu) a potem wspaniały – niespełna 3 minutowy kwartet Walentina Silvestrowa (duchowego spadkobiercy Antona Weberna).